
W latach 2000 pracowałam w różnych gabinetach kosmetologicznych. To był czas intensywnej praktyki, zdobywania umiejętności i ciągłej nauki. Właśnie wtedy, pracując w obszarze kosmetycznym, zdałam sobie sprawę z czegoś, co na zawsze zmieniło moje myślenie o podologii:
specjalista podologii nie może pracować w oderwaniu od lekarzy.
Widząc pacjentów z chorobami współistniejącymi, wrastającymi paznokciami, stopą cukrzycową czy skomplikowanymi deformacjami, zrozumiałam, że pracując wyłącznie w środowisku kosmetycznym – bez współpracy z dermatologiem, diabetologiem, chirurgiem czy ortopedą – nie jestem w stanie skutecznie im pomóc.
Wtedy wiedziałam już jedno: potrzebuję zupełnie innej drogi pracy. Drogi, która pozwoli mi prowadzić trudne przypadki podologiczne, konsultować je z lekarzami różnych specjalizacji i pomagać pacjentom mądrze, skutecznie i bezpiecznie.
Dlatego podjęłam jedną z najważniejszych decyzji w mojej karierze: stworzyłam mobilny biznes podologiczny – PodoClinica Klinika Zdrowia Stóp i rozpoczęłam współpracę z placówkami medycznymi.
To właśnie ta współpraca otworzyła przede mną kolejne możliwości – i kolejne odpowiedzialności. Zdarzało mi się pracować z osobami publicznymi i sportowcami, m.in. w trakcie zgrupowań Reprezentacji Polski w piłce nożnej. Taka współpraca wymaga najwyższego poziomu organizacji, odpowiedzialności i pełnej dyskrecji.
Ale najważniejsze w tej pracy zawsze było jedno: szacunek, dyskrecja, bezpieczeństwo i zrozumienie.
Każdy pacjent – niezależnie od nazwiska – jest dla mnie tak samo ważny.
A najpiękniejszy moment? Ten, w którym widzę efekty terapii. Kiedy ból ustępuje. Kiedy pacjent po latach cierpienia może po prostu… normalnie chodzić.
